« Starszy wpis | Strona główna | Nowszy wpis »

Lenovo Ideapad Y530 i SUSE Linux

Karol Koziol, 4 grudzień 2009 godz. 17:05

Od mniej więcej dwóch miesięcy mam laptopa Lenovo Ideapad Y530. Został on mi dany z Windowsem Vista, ale korzystając z okazji, iż na zjeździe redaktorów Dragonii Magazine dostałem ładnie opakowane płytki z dystrybucją SUSE Linux Enterprise Desktop ver.11, zainstalowałem sobie ową dystrybucję na wyżej wymienionym laptopie. I w ogólności mogę rzecz, że jestem zadowolony. Instalacja bezproblemowa, po instalacji działa wszystko niemalże od ręki. WiFi i Bluetooth działa. Myszki na USB działają zaraz po podłączeniu. Rzutnik podłączony do laptopa także działał (chociaż musiałem zmienić rozdzielczość ekranu z 1280×800 na 800×600, bo rzutnik jakoś źle tolerował rozdzielczość 1280×800, tzn. obcinał część widoku). Jedyne, z czego jestem niezadowolony, to hibernacja. Ta z kolei nie działa (ani suspend2ram, ani suspend2disc). Podobno jest to jednak jakiś błąd sterowników NVIDII i podobno nawet można to obejść, ale z tym problemem nie walczyłem (zmieniłem tylko ustawienia PoverDevil’a by mi nawet nie próbował hibernacji), więc się więcej nie wypowiem. Pewnym niespełnieniem są także przyciski multimedialne - większości z nich nie rozpoznaje ani xbindkeys ani KDE.

Reasumując - SUSE Linux (a więc także dowolna dystrybucja Linuksa) jest tak dojrzałym systemem, że działa bezproblemowo (no tak w 99% bezproblemowo) na laptopach. I kto dalej twierdzi, że Linux nadaje się tylko na serwery?

Jeden komentarz do "Lenovo Ideapad Y530 i SUSE Linux"

  1. Z punktu pracownika małej firmy nieśmiało myślę, że kwestia system na serwery vs. system na desktopy jest sztuczna. Moja stacja robocza, mimo, że głównie biurkowe obowiązki mam na niej, udostępnia garść usług dla innych komputerów w sieci, których odpalenia na typowym, w rozumieniu tego słowa przez marketingowców takiej jednej firmy, systemie desktopowym (czyli np. jakimś XP Home, Vista Basic/Premium itp.) są żartem, a ich odpalenie by mi zajęło kilka dni, a nie chwil. Podział biurkowe/serwerowe to wyłącznie zasługa działów marketingu, które mają lepszą intuicję, co i jak komu sprzedać, ile kasy za to wziąć i jak wypromować. Ale to, podkreślam, z punktu widzenia pracownika małej firmy. System, do pracy, to taki, którego aktualnie używam, a kwestia, czy jest to serwer czy desktop powinna być z punktu widzenia użytkownika drugorzędna. Jeżeli licencja jest elastyczna, to nie ma problemu. W przypadku płatnych i ograniczonych licencji zawsze będą problemy. I są.

    Komentarz dodany przez Stefan — 7 grudzień, 2009, 10:04 #

Przepraszamy, komentarze dla tego wpisu zostały wyłączone.